Kampania już za nami, obywatele wybrali swoich reprezentantów do Sejmu oraz Senatu RP i wyniki są znane.
Te wybory przeszły do historii jako wyjątkowo krótkie pod kątem czasu danego komitetom na zbieranie podpisów poparcia, z najbardziej ograniczoną możliwością wyboru jeśli chodzi o komitety ogólnopolskie, a zarazem najwyższą frekwencją po 1989 roku.
Wiele rozliczeń oraz refleksji na tle polityki krajowej zostało już poczynionych, natomiast w tym artykule chciałbym krótko przedstawić Państwu stan faktyczny oraz dokonać analizy sytuacji z perspektywy okręgu wyborczego numer 29, do którego należą miasta Bytom, Zabrze, Gliwice oraz powiat gliwicki i tarnogórski.

Nie zamierzam skupiać się na tym jaka była frekwencja, ani wymieniać wszystkich reprezentantów okręgu z nazwisk, ponieważ zapewne
wiele razy już się Państwo z tym zetknęli. Chciałbym zwrócić uwagę na zgoła odmienną kwestię.
Funkcjonujemy w systemie demokracji przedstawicielskiej, więc idąc na wybory wskazujemy poszczególnych ludzi mających na celu reprezentowanie nas – obywateli w Sejmie. A przynajmniej w teorii tak jest, bo praktyka często mija się z teorią.
I tak oto aż 55 407 mieszkańców, co stanowi 16,27% głosujących w okręgu nie ma swojej reprezentacji w Sejmie!

Skąd ta liczba? Wychodzi ze zsumowania głosów KW PSL, KW Konfederacji Wolność i Niepodległość oraz KWW Koalicji Bezpartyjnych
i Samorządowców.

Dlaczego tak się dzieje? Otóż jest to rezultat metody D’Hondta, która jest stosowana przy podziale mandatów.
Jak to działa? Wynik komitetu, który przekroczył próg wyborczy w skali kraju dzieli się przez kolejne liczby naturalne zaczynając od 1.
Dla przykładu jeśli w okręgu wyborczym X komitet uzyskał 100 000 głosów, to dzielimy ten wynik najpierw przez 1, potem przez 2 itd.,
a następnie rozdzielamy mandaty według wyników, które nam wyszły po dzieleniu.
Metoda D’Hondta stawia w sytuacji uprzywilejowanej duże partie.
Warto o tym pamiętać oraz weryfikować jeśli będą padać stwierdzenia,
że wyborcy dali komuś mandat do podejmowania określonych działań/decyzji, bo jak się okazuje – wola sporej ilości z nich w obecnych warunkach nie jest uwzględniana.

Który z kandydatów może czuć się pokrzywdzony najbardziej?
Stawiam tezę, że jest to Sebastian Dziębowski z Konfederacji i śpieszę z argumentacją.

Ten kandydat uzyskał szósty wynik spośród wszystkich kandydatów w okręgu, więc wydawałoby się, że spokojnie powinien pakować walizki do Warszawy patrząc na to, że mandatów do podziału było 9. Okręg 29 wyśrubował trzeci wynik (na 41) Konfederacji w skali kraju przegrywając jedynie z Rzeszowem oraz Krakowem.
Ale tu się kłania opisana przeze mnie metoda D’Hondta. 
Mandat z kolei zdobył Tomasz Olichwer (KO), który ukończył wyborcze zmagania
z 12-tym wynikiem.

Finalny podział mandatów tym okręgu wygląda następująco:
PiS – 4, KO – 4, Lewica – 1

Być może kiedyś metoda wyboru posłów się zmieni, ale do tego czasu można jedynie zadbać o to, aby wyborcy byli świadomi pewnych kwestii.

Jakub Pączek

________________________________________________________________________________________________________________________________________


Zapraszamy do polubienia nas na Facebooku: https://www.facebook.com/Bytomski.Portal.Informacyjny/

55 000 Obywateli bez reprezentacji w Sejmie RP!

20 października 2019

Strona główna

Media Społecznościowe